Spendist nie powstał dlatego, że pewnego dnia pomyślałem: „Napiszę aplikację finansową”.
Szczerze mówiąc, przez długi czas miałem nadzieję, że wcale nie będę musiał tego robić.
Pomysł narastał powoli — przy kolejnych rachunkach za telefon, opłatach za internet i dziesiątkach tysięcy ręcznie zapisanych transakcji. Spendist jest efektem ponad dekady prowadzenia własnego budżetu, przywiązania do jednej aplikacji i coraz silniejszego przekonania, że codzienne dodawanie transakcji może działać znacznie lepiej.
Wszystko zaczęło się w 2013 roku
Swoje wydatki zacząłem dokładnie analizować i zapisywać w 2013 roku. Zarządzanie domowym budżetem szybko stało się dla mnie czymś więcej niż tylko sposobem na ograniczanie kosztów. Było — i nadal jest — jednym z moich hobby.
Chciałem wiedzieć, gdzie naprawdę trafiają moje pieniądze. Nie wystarczało mi ogólne poczucie, że „chyba wydaję za dużo”. Interesowały mnie konkretne transakcje, kategorie i zmiany widoczne w dłuższej perspektywie.
Po długim researchu wybrałem Kontomierz. W mojej prywatnej opinii była to wtedy najlepsza aplikacja tego typu na polskim rynku. Na początku spełniała wszystkie moje najważniejsze wymagania, dlatego zacząłem konsekwentnie wprowadzać do niej kolejne wydatki.
I tak już zostało.
Najpierw minął 2014 rok. Później nadszedł 2016, gdy polska reprezentacja dzielnie walczyła na mistrzostwach Europy we Francji. Zmieniał się świat, zmieniały się przeglądarki, telefony i sposób korzystania z internetu, ale mój proces zapisywania wydatków pozostawał prawie taki sam.
Kontomierz stał się częścią mojego finansowego życia
Chcę to powiedzieć jasno: naprawdę polubiłem Kontomierz.
To właśnie w tej aplikacji przez lata budowałem historię swoich finansów. Zapisałem w niej ponad 40 tysięcy transakcji o łącznej wartości znacznie przekraczającej milion złotych.
Za każdą liczbą kryła się jakaś część codzienności: zakupy spożywcze, rachunek, podróż, naprawa, paliwo, większy wydatek albo kawa kupiona po drodze.
Problem polegał na tym, że rzeczy, które przeszkadzały mi na początku, nie znikały.
Brakowało mi wygodnej wielowalutowości na poziomie transakcji. Co miesiąc wpisywałem podobny rachunek za telefon, internet i inne regularne opłaty. Kwoty często się nie zmieniały albo różniły tylko nieznacznie, a mimo to za każdym razem trzeba było ponownie tworzyć transakcję.
Wprowadzenie wielu wydatków również zajmowało zbyt dużo czasu.
Próbowałem sobie z tym radzić. Zacząłem używać rozszerzenia Vimium, aby obsługiwać przeglądarkę skrótami klawiaturowymi i szybciej przechodzić pomiędzy polami. Pomagało, ale nie rozwiązywało problemu. Usprawniałem proces, który od początku wymagał innego podejścia.
Zaczęła się pandemia, a mój sposób pracy nadal się nie zmieniał
Kiedy rozpoczęła się pandemia, Kontomierz nadal wyglądał i działał w sposób bardzo zbliżony do tego, który znałem od lat.
Mimo to ciągle z niego korzystałem. Miałem tam ogromną historię danych i nie chciałem zaczynać od początku w innym miejscu. Poza tym stale wierzyłem, że aplikacja w końcu się zmieni.
Czekałem na wygodniejsze wprowadzanie wielu transakcji, obsługę regularnych wydatków, lepszą wielowalutowość i rozwój funkcji, które pozwoliłyby oszczędzać czas.
Przez kolejne lata nadzieja wygrywała z frustracją.
W 2022 roku wreszcie pojawił się Kontomierz 2.0
Pod koniec 2022 roku pojawiła się długo oczekiwana nowa wersja. Wyglądała znacznie nowocześniej, a interfejs został wyraźnie odświeżony. Publiczne informacje z tego okresu potwierdzają, że aplikację przepisano od początku i udostępniono jako nowy system.
Problem polegał na tym, że nowa wersja była osobnym produktem. Początkowo nie zawierała historii ze starego Kontomierza i nie zapewniała wszystkich funkcji, do których przyzwyczaili się wcześniejsi użytkownicy.
Nie było to wyłącznie moje odczucie. W opublikowanej w 2023 roku recenzji i zbiorze opinii o Kontomierzu zachowały się komentarze użytkowników dotyczące brakujących funkcji, problemów z migracją oraz różnic pomiędzy wersjami. Support wyjaśniał wówczas, że Kontomierz 2.0 powstał od zera, nadal jest rozwijany, a dawne opcje mają być stopniowo przywracane.
Początkowo nie można było przenieść do nowej aplikacji dziesięciu lat mojej historii. Dopiero po kilku miesiącach, w 2023 roku, w panelu pojawiła się możliwość migracji.
Skorzystałem z niej z dużą nadzieją. Myślałem, że po dekadzie korzystania z Kontomierza otrzymam wreszcie nowoczesne narzędzie, które zachowa moje dane i jednocześnie oszczędzi mi czas.
Niestety z mojej perspektywy był to moment, w którym potrzeba zbudowania własnej aplikacji stała się naprawdę konkretna.
Gdy historia 40 tysięcy transakcji zależy od cudzego projektu
W lipcu 2023 roku Kontomierz poinformował, że poprzednia wersja zostanie zamknięta 1 sierpnia 2023 roku.
Zapowiedź wywołała obawy wśród osób, które korzystały ze starego systemu od wielu lat. Ostatecznie starszy panel nie zniknął całkowicie. Według stanu na 23 lipca 2026 roku nadal działa jego publiczna strona logowania, a regulamin Kontomierza wciąż zawiera osobną część dotyczącą pierwszej wersji i planu kosztującego 9,99 zł miesięcznie lub 109,99 zł rocznie.
Nie chcę jednak opowiadać tej historii jako prostego podziału na „dobry Spendist” i „zły Kontomierz”. Kontomierz przez wiele lat był dla mnie bardzo ważnym narzędziem. Bez niego być może nigdy nie wyrobiłbym nawyku tak dokładnego zapisywania wydatków.
Jednocześnie dotarło do mnie, że nie mogę oprzeć całej historii swoich finansów na nadziei, że zewnętrzny projekt zawsze będzie działał i rozwijał się w kierunku, którego potrzebuję.
Miałem ponad 40 tysięcy transakcji. Nie chciałem pewnego dnia odkryć, że straciłem do nich dostęp, bo ktoś podjął decyzję o wyłączeniu starego systemu.
Szukałem alternatywy, ale brakowało mi podejścia „transactions first”
Zanim zacząłem tworzyć własną aplikację, szukałem zamiennika.
Na rynku były — i nadal są — różne aplikacje finansowe. Jedne skupiają się na automatycznym pobieraniu danych z banku. Inne zaczynają od planowania limitów, celów oszczędnościowych albo rozbudowanych wykresów.
Nie znalazłem jednak narzędzia, które zaczynałoby od pytania najważniejszego dla mojego sposobu pracy:
Jak sprawić, żeby ręczne dodanie kolejnej transakcji było możliwie szybkie i wygodne?
Właśnie to nazywam podejściem transaction first.
Wszechświat jest zbudowany z atomów. Dom powstaje z cegieł. Domowy budżet jest natomiast zbudowany z transakcji.
Nie można traktować ich jak niewygodnego dodatku, który trzeba przejść, żeby dotrzeć do ładnego wykresu. To transakcje pokazują, gdzie naprawdę są nasze pieniądze. Wykres, zestawienie i plan są tylko sposobami na zrozumienie danych, które wcześniej zostały zapisane.
Dwanaście kartonów mleka i jedno dodatkowe pole
Dobrze pokazuje to bardzo zwyczajny przykład.
W promocji 6+6 kupuję w Biedronce 12 kartonów mleka UHT po 1,59 zł. Jeżeli chcę mieć w historii osobne pozycje, w tradycyjnym formularzu muszę dwanaście razy utworzyć niemal identyczną transakcję: wpisać nazwę, cenę, datę i kategorię.
W Spendist przy zbiorczym dodawaniu transakcji jest osobne pole określające liczbę powtórzeń. Wpisuję nazwę, cenę i liczbę 12, a aplikacja tworzy dwanaście pozycji.
To niewielka funkcja. Nie wygląda tak efektownie jak skomplikowany wykres albo obietnica przygotowania całego budżetu za użytkownika. Osobie, która regularnie wprowadza transakcje, oszczędza jednak mnóstwo czasu.
I właśnie z takich szczegółów powstał Spendist.
Spendist powstał z prawdziwych, powtarzających się problemów
Własna aplikacja przestała być luźnym pomysłem. Stała się odpowiedzią na potrzeby, które wracały przez lata:
- szybkie wprowadzanie pojedynczych i wielu transakcji,
- powielanie tego samego zakupu bez wielokrotnego wypełniania formularza,
- automatyzacja rachunków i innych płatności cyklicznych,
- obsługa portfeli i wielu walut,
- wygodne filtrowanie dużej historii,
- możliwość importowania wcześniejszych danych,
- możliwość pobrania własnych transakcji w dowolnym momencie,
- kod, który nie znika za zamkniętymi drzwiami.
Spendist nie powstał po to, żeby kopiować Kontomierz jeden do jednego. Powstał, aby zbudować aplikację wokół innego priorytetu: transakcja ma być pierwszym i najważniejszym elementem budżetu.
Dashboard jest ważny. Kategorie, tagi, miejsca, importy, eksporty i płatności cykliczne również są ważne. Wszystko zaczyna się jednak od sprawnego zapisania tego, co rzeczywiście wydarzyło się z pieniędzmi.
Dlaczego Spendist jest open source?
Moje obawy o przyszłość własnej historii finansowej miały wpływ także na decyzję o otwarciu kodu.
Spendist jest projektem open source. Kod można przejrzeć, uruchomić na własnej infrastrukturze i rozwijać zgodnie z warunkami licencji GNU GPLv3.
Dane nie powinny być zakładnikiem jednego dostawcy. Dlatego Spendist pozwala eksportować wszystkie albo wybrane transakcje. Jeśli kiedyś zdecydujesz, że chcesz przejść do innego narzędzia, twoja historia powinna móc przejść razem z tobą.
To jedna z najważniejszych lekcji, jakie wyciągnąłem z ponad dziesięciu lat korzystania z aplikacji finansowych.
Spendist nadal jest na początku swojej drogi
Nie twierdzę, że Spendist jest już skończony ani że ma odpowiedź na każdą potrzebę.
Obecnie pracujemy przede wszystkim nad stabilizacją kodu i dopracowywaniem istniejących funkcji. Roadmapa będzie aktualizowana, a kolejne elementy chcemy rozwijać w konsultacji ze społecznością.
Jeśli coś nie działa, można to zgłosić przez GitHub Issues. Jeśli brakuje funkcji, warto opisać konkretną sytuację, w której byłaby pomocna.
Spendist powstał właśnie dlatego, że drobne problemy zgłaszane przez osobę naprawdę używającą aplikacji finansowej nie są drobne. Powtarzane kilkaset albo kilka tysięcy razy stają się godzinami niepotrzebnej pracy.
Budżet jest zbudowany z transakcji
Spendist nie jest wyłącznie kolejną aplikacją do zarządzania budżetem.
To aplikacja do zarządzania budżetem z podejściem transaction first.
Jeżeli również chcesz wiedzieć, gdzie naprawdę trafiają twoje pieniądze, zapraszam do rejestracji lub logowania w Spendist.
Dodaj pierwszą transakcję. Potem kolejną.
Z czasem to właśnie one pokażą ci cały obraz.
